Skromne śniadanie o 7:15 (dwie małe bułki, dżem, szklanka świeżego soku z papai). Jedziemy pod miasto na cmentarz kultury Nazca. Dawne miejsce pochówku dopiero od niedawna jest chronione i zabezpieczone przez archeologów. Wcześniej było przez wiele ograbiane.
Indianie grzebali zmarłych w podziemnych, murowanych kryptach przysypywanych piaskiem i oznaczanych kamiennym kopcem. Zwłoki były najpierw poddawane mumifikacji . Pozbawiano je wnętrzności, smarowano mieszankami ziół i papryki, przecinano ścięgna, owijano bawełną, by na samym końcu ułożyć w pozycji embrionalnej z twarzą skierowaną zawsze na wschód- by pewnego dnia się odrodzić. Do grobu składano także ceramikę, biżuterię i szaty, niekiedy nawet "dla towarzystwa" zwierzątko zmarłego. Co ciekawe, wśród owych zwierzątek znaleźć można papugi Ara. Indianie Nazca musieli mieć więc kontakt z innymi ludami, papugi mogły być podarunkami od nich.
 |
| Mumia z kultury Nazca. |
Choć miejsce sprzyja zadumie, czas jechać dalej. Udajemy się do garncarskiej manufaktury, gdzie Toby pokazuje nam, jak Nazca tworzyli swoje ceramiki. Toby jest niesamowicie charyzmatyczny. Wita nas po polsku, następnie z wielką pasją i dumą, ale też i sporą dawką humoru opowiada o odkryciach swojego ojca, który odtworzył tradycję tej indiańskiej ceramiki. Kupujemy pamiątkową ceramiczną sowę, żegnamy się z Tobym i pędzimy na lotnisko.
 |
| Sklepik w warsztacie ceramicznym Tobyego. |
Przed nami przelot nad liniami Nazca. Widoczność świetna, zrobiło się słonecznie. Wsiadamy wraz z dwoma osobami do awionetki Cesna prowadzonej przez dwóch pilotów. Widoki zapierają dech w piersiach. To mój pierwszy lot tak małym samolotem, czasem więc gwałtowne spadki wysokości i nagłe przechyły sprawiają, że czuję się, jakbym miał chorobę morską. Linie Nazca są widoczne, choć niektóre z nich zostały częściowo zniszczone przez drogi. Przez głowę uporczywie przetacza się pytanie: po co te linie zostały zbudowane?
 |
| Linie Nazca: wieloryb. |
Na parkingu przy lotnisku są stragany z pamiątkami i odzieżą. Uwagę przyciągają t-shirty. Są zrobione z bardzo dobrej gatunkowo bawełny. Jedziemy na dworzec. W pobliżu jest kilka sklepów i tradycyjnie już kurczakarnia. Choć przed nami długa podróż, to wstrzymujemy się z jedzeniem. Obiad i kolacja będą podane w autokarze.
Trafiają nam się miejsca na górze, w pierwszym rzędzie, mamy więc świetny widok. Nie tylko na krajobrazy, ale też na dość swobodną interpretację zasad bezpieczeństwa i przepisów ruchu drogowego przez naszego kierowcę. Do Arequipy dojeżdżamy późno w nocy i taksówkami jedziemy do hostelu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz