 |
| Lama na Salarze. |
Przed śniadaniem dowiadujemy się, że w La Paz miała miejsce burzliwa
manifestacja górników. Trzeba przyznać, że przybrała dość niespodziewany nawet jak na Boliwię obrót. W centrum miasta ścierające się grupy górników obrzucały się dynamitem. Jeden z górników został rozerwany na strzępy, gdy próbował odrzucić laskę, która znalazła się pod jego nogami. Dopiero to uspokoiło protestantów. Prezydent wystąpił z odezwą do narodu, obwieszczając dekret o zakazie przynoszenia dynamitu na publiczne manifestacje. Co kraj, to obyczaj.
Po śniadaniu przyjeżdżają po nas Toyoty Land Cruiser, którymi będziemy jechać na solną pustynię:
Salar de Uyuni. Po drodze robimy sobie przystanek na cmentarzysku lokomotyw. Otwarte dla turystów złomowisko pozwala nam poczuć się jak na dzikim zachodzie. Skacząc po pociągach wyobrażamy sobie, jak kiedyś bandyci je rabowali.
 |
| Cmentarzysko lokomotyw. |
Salar jest olbrzymim (ponad 10 tysięcy km^2) słonym jeziorem, na którego powierzchni utworzyła się około dwumetrowa solna skorupa. Wygląda to niesamowicie, trochę jak śnieg. Olbrzymi, płaski i jednorodny obszar pozwala robić zdjęcia bawiąc się perspektywą.
 |
| Salar de lama ;) |
 |
| Salar de zapatos grandes :) |
Mając odrobinę wyobraźni, można osiągnąć naprawdę ciekawe efekty. Po krótkiej sesji fotograficznej jedziemy dalej na Wyspę Rybaka. Jest tu spore wzniesienie, z którego można obejrzeć roztaczający się solny krajobraz. Kierowcy przygotowują nam obiad. Jemy
kaszę i wołowy kotlet, który smakuje jak podeszwa. Nikt nie narzeka, niektórzy nawet danie chwalą. Kierowcy jednak powinni pozostać przy prowadzeniu pojazdów... Wchodzimy na górę. Na ścieżce interesujące są rozmaite przedmioty wykonane z drewna kaktusa. Nie sądziłem, że z kaktusa można zrobić cokolwiek, a tu proszę, śmietniki, ławki, drewno jak każde inne. Ze szczytu widać śnieżnobiałe pustkowia, na horyzoncie zamykane pasmami górskimi.
 |
| Widok z Wyspy Rybaka. |
W drodze powrotnej przyglądamy się dokładniej strukturze powierzchni, przypominającej plastry miodu. Zatrzymujemy się też przy schronisku w całości zbudowanym z soli.
 |
| Struktura powierzchni Salaru. |
Sól to podstawowy budulec w okolicy. Lokalni mieszkańcy wytwarzają z niej bloki przypominające cegły i mające dokładnie to samo zastosowanie co one.
Wieczorem dowiadujemy się, że ze względu na blokadę dróg powrót autokarem do La Paz nie będzie możliwy. Szczęśliwie Uyuni ma
lotnisko, tylko dzięki temu nie zostajemy uwięzieni. Samolot mamy z rana, czeka nas więc jeszcze jedna noc w miasteczku. Wieczorem wracamy do znanego nam baru
Extreme Fun Pub i eksperymentujemy z różnymi, bardzo nietuzinkowymi sposobami podawania weń drinków. Świetna zabawa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz